Armagedon Kurzej Fermy – w miarę obiektywnie

Zgodnie z przewidywaniami inwestorzy odwołali się od decyzji wójta gminy Białe Błota i złożyli odwołane w Samorządowym Kolegium Odwoławczym.  Odwołanie wpłynęło do gminy 23 stycznia i należy domniemać, że w podobnym terminie wpłynęło również do SKO.

Kolegium zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego ma jeden miesiąc na rozpatrzenie odwołania.

Co może się zdarzyć? Wygląda to tak:

Organ odwoławczy wydaje decyzję, w której  utrzymuje w mocy zaskarżoną decyzję albo uchyla zaskarżoną decyzję w całości albo w części i w tym zakresie orzeka co do istoty sprawy bądź uchylając tę decyzję – umarza postępowanie pierwszej instancji, albo umarza postępowanie odwoławcze. Organ odwoławczy może uchylić zaskarżoną decyzję administracyjną w całości i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji, gdy rozstrzygnięcie sprawy wymaga uprzedniego przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w całości lub w znacznej części. Przekazując sprawę organ ten może wskazać, jakie okoliczności należy wziąć pod uwagę przy ponownym rozpatrzeniu sprawy.

Nie wiem czy możemy coś jeszcze w tej sprawie zrobić. Wydaje się, że jeśli argumenty podniesione przez gminę odnośnie ochrony wód nie wpłyną na decyzję SKO to sprawa może być przegrana.

Trzymajmy więc za to kciuki, a mieszkańcom najbardziej zagrożonych okolic zaleciłbym składanie petycji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w sprawie utrzymania decyzji gminy.

 

Informacja zamieszczona na BIP urzędu gminy jest dostępna pod tym linkiem

———————————————————————————-

Porozmawiałem  sobie w sposób niezobowiązujący z kilkoma osobami które :

  • nie mieszkają w naszej gminie
  • część z nich mieszka w mieście a część na wsi
  • nie są związane z właścicielami fermy
  • nie są urzędnikami ani naszej gminy a w większości wcale
  • mogą na całą sytuację popatrzeć z boku

Wnioski najpierw mnie denerwowały bo zdecydowanego stanięcia po naszej stronie jest niewiele. Ale później stwierdziłem że czas ochłonąć i na spokojnie przyjrzeć się sytuacji w której się znaleźliśmy.

Podsumujmy fakty:

Inwestor (tak to nazywajmy) posiada w użytkowaniu spory obszar ziemi rolnej oraz obecnie kilkanaście  kurników.

Inwestor posiada już zgodę Sanepidu, a obecnie wystąpił o wydanie warunków środowiskowych w związku z chęcią rozbudowy o kolejne 15.

Nie znam treści informacji o oddziaływaniu na środowisko jaką przesłał do PPIS w Bydgoszczy, ale jak uczy doświadczenie z innych przypadków oświadczenie Inwestora jest przesłodzone i w jego interesie jest pokazanie, że inwestycja nie da niemal żadnych negatywnych skutków. Kto więc ma rację? 

Popatrzmy na dotychczasową lokalizację z lotu google:

Patrząc na to zdjęcie widać że dotychczasowa ferma stoi niemal w szczerym polu. Od zabudowań w Cielu oddziela ją las, a od Kruszyna odległość jest około 0.5 km. Dodatkowo kurniki już istnieją, co prawda mniejsza ilość i do tej pory nie było protestów że negatywnie działają na środowisko. Czy więc zwiększenie ich ilości jeśli nie przesuną się w stronę siedlisk ludzkich lub w stronę ujęcia wody wpłynie negatywnie na środowisko? Inspekcja pewnie powie że nie i musimy się z tym pogodzić.

Kwestia zagospodarowania odchodów. Tu pojawia się wątek moich rozmówców mieszkających na  wsi.  Najczęściej stwierdzają, że skoro wyprowadziłeś się na wieś to musisz liczyć się z zapachami wsi. W innych miejscach „bamber” dwa razy do roku wylewa gnojówkę na pole i przez kilka dni „wali” tak że okna się nie da otworzyć. Normalne. Zresztą Inwestorzy w swoim piśmie skierowanym do mieszkańców gminy podnosili te same argumenty.  W tej chwili również kurze odchody są wywożone na pola ,orane i nic się nie dzieje. Ale czy nic się nie będzie działo jeśli przepustowość kurników się kilkukrotnie zwiększy?? No i czy naprawdę nic się nie dzieje? Czy naprawdę kurniki są cacy a smród pochodzi z pól innych rolników? Trochę to pachnie spychologią.

Zdanie mieszkańców miasta jest bardziej brutalne. Chciałeś mieszkać na wsi? To będziesz miał prawdziwą wieś. Oni mają hałas, samochody, autobusy i tramwaje jeżdżące pod oknami, smog, i inne przyjemności związane z zakładami przemysłowymi. Dodatkowo wystarczy pojechać na miejsce i zobaczyć. Pewnie wielu z tych którzy protestują nie było na miejscu planowanej rozbudowy. Więc zobaczmy jak to wygląda:

Lub inny widok:

Co widzimy? Dotychczasowe kurniki stoją w naprawdę sporej odległości od siedlisk ludzkich. Najbardziej  poszkodowani mogą być mieszkańcy bloków dawnych PGR i właściciele przedszkola 4 Pory  Roku którzy zresztą już złożyli zażalenie. Ale możliwość rozbudowy Kruszyna zostanie znacząco zahamowana. Więc wszystkie inwestycje w drogi które Gmina poczyniła okażą się bezsensowne bo nikt nie będzie chciał mieszkać w pobliżu fermy. Ale dla osób patrzących z boku wygląda to tak, że gdzieś te kurniki muszą stać bo ludzie chcą jeść

Statu prawny:

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mydli się nam oczy. Inwestor najprawdopodobniej otrzyma pozytywną opinię z Ochrony Środowiska z Bydgoszczy bo patrząc na mapę i zdjęcia to czemu nie? Zresztą nikt nie ma o tej instytucji wysokiego zdania. Wówczas Inwestor wystąpi do Wójta o pozwolenie na budowę. Wójt może wydać zgodę lub nie. Jaka jest sytuacja obecnego Wójta pana Macieja K. wiemy. Pełniący jego obowiązki zastępca na ostatniej nadzwyczajnej sesji pokazał że nie jest za rozbudową. Załóżmy że nie wyda zgody to co dalej? Prawo w naszym kraju ma chronić zarówno mieszkańców jak i przedsiębiorców. Inwestor odwoła się do Kolegium Odwoławczego i najprawdopodobniej sprawę wygra. Wójt będzie musiał wydać pozwolenie na budowę, ale pokaże że jest za obywatelami gminy a nie jak w Dobrczu . Wniosek Rady Gminy z ostatniego nadzwyczajnego zebrania w sprawie ustalenia planu zagospodarowanie jest tak mocno w niedoczasie, że chyba można go pominąć milczeniem. Na uprawomocnienie się Planu potrzeba półtora roku, a jeszcze nie ma nawet projektu. O czym więc mówimy?

Wydaje się więc że ostatnią linią naszej obrony jest zagrożenie dla ujęcia wody. Jeśli badania hydrologiczne zlecone przez Gminę wskażą realne zagrożenie dla jej czystości może to wpłynąć na decyzję Inspekcji Ochrony Środowiska.  Dodatkowo zaczyna się psuć prasa wokół naszego tematu. Mam nieodparte wrażenie że Inwestorzy pracują również w tym kierunku. Prasa i lokalna telewizja zajmuje coraz bardziej umiarkowane stanowisko nawet z lekkim wskazaniem na Inwestorów. O nas nikt jeszcze nie mówi że jesteśmy krzykaczami ale relacje są bardzo suche i zbytnio naszych racji nie promują.

Kto więc jest winny?

Bezsprzeczne Gmina. Przez wiele lat nie potrafi się określić czy będzie dalej gminą o charakterze wiejskim czy też chce uzyskać status gminy nazwijmy to podmiejskiej. Gdzie dużo ludzi mających pieniądze się przeniesie budując swoje domy z nadzieją na spokojne życie. Nie zrobiono  niemal  nic w kierunku określenia planów jak ma gmina wyglądać. Zresztą widać to po chaotycznym budowaniu dróg, braku planów zagospodarowania, budowania oświetlenia na zasadzie ” kto głośniej krzyczy”.

Co dalej?

Ostatnią i nie wiem czy nie jedyną linią naszej obrony jest ujęcie wody.  Obecnych 6 kurników nie ma na nią wpływu. Ale 21 lub więcej w jakiejś przyszłości może mieć, i to znaczny. Nie negując informacji przedstawionych przez Inwestora odnośnie zachowania wszelkich norm i procedur bezpieczeństwa trzeba pamiętać, że wypadki się zdarzają. A wypadek w tym miejscu może spowodować że przez wiele tygodni będziemy kupować wodę w butelkach.

Zaniedbania w zakresie określenia statusu Gminy, jej kształtu i charakteru powodują, że nie jesteśmy bezpieczni. Ani Rada ani Wójt nie ma pomysłu jak powinna nasza Gmina wyglądać, i w jakim kierunku się rozwijać w ciągu najbliższych lat. Mam wrażenie że działa tu mechanizm „od wyborów do wyborów”. Skoro więc nikt nie zadbał o nasz interes musimy przyjąć do wiadomości fakt, że walkę o brak kurników możemy przegrać. Na chwilę obecną Inwestor jest w lepszej sytuacji niż my którzy tej inwestycji nie chcą.  Nawet jeśli uda się obronić  tą lokalizację, to w gminie jest jeszcze  sporo innych dla których również nie ma planu zagospodarowania gdzie inwestycja ta lub inna równie uciążliwa może powstać. Myślę że za obecną sytuację szczególne podziękowania należą się wszystkim wójtom, radnym pełniących swoje funkcje przez ostatnie 20 lat. Każdemu po trochu.

Ale czy mamy się położyć i czekać? NIE!!

Walczmy, piszmy , protestujmy.

Dziś mówimy o 15 dodatkowych kurnikach. Może da się to przeżyć. Ale kto nam zagwarantuje że za rok nie wpłynie wniosek o rozbudowę o kolejne np. 30? Albo o budowę ubojni? Skoro nie ma strategii rozwoju Gminy niczego nie możemy być pewni. Dodatkowo stracone inwestycje. Gmina zainwestowała spore pieniądze w drogi na terenie Kruszyna. Są lepsze niż w Murowańcu, Lipnikach czy Drzewcach. Ale kto kupi działkę w bezpośredniej bliskości Fabryki Kur?