Psy w Murowańcu

Po przeprowadzce do Murowańca nawet ci którzy w mieście nie czuli potrzeby posiadania zwierząt, teraz taką poczuli. Natomiast ci którzy psy już mieli, albo są ich wielbicielami po przeprowadzce na wieś dochodzą do wniosku, że teraz ich pupil dopiero będzie szczęśliwy. Oczywiście właściciele również.

Ci którzy psa nabyli ze względu na mieszkanie na wsi zazwyczaj stawiają im budy. Bo jak mieszkać na wsi bez psa? Przecież ktoś musi domu pilnować.

pobrano z coalpe

Inni są bardziej wyrozumiali dla stworzenia. Co się będzie stworzenie męczyć w budzie. Zrobimy wybieg.

kurier lubelski

Psów więc w naszej miejscowości jest naprawdę dużo.Wielu z naszych mieszkańców na wsi czuje się panami na włościach. Przekonani o własnych prawach zgodnie z zasadą „wolność Tomku w swoim domku”. Czasami po prostu szkoda tych zwierząt. Właściciele całym dniami w pracy. Po powrocie jedno na co starcza czasu to dać psu jeść. I te biedne stworzenia są praktycznie same całymi dniami. Zwłaszcza zimą. Powoli dziczeją.

No i pamiętajmy że nie każdy jest ich wielbicielem, a niektórzy nawet ich nie lubią. Poza tym pamiętać należy, że na wsi obowiązują te same przepisy dotyczące zwierząt co w mieście. I mając tu „rancho” nikt nie jest ponad prawem. A często się zdarzają widoki świadczące,ze nie wszyscy są tego świadomi i o tym przekonani.

Często możemy się o tym przekonać. Jako przykład podam siebie. Wybrałem się na Noworoczny spacer. Zbliżając się do kanału zobaczyłem psa pędzącego w moim kierunku i wściekle ujadającego. Psów się nie boję jednak rozejrzałem się za czymś grubszym bo stworzenie było naprawdę spore.

Za chwile z odległości kilkudziesięciu metrów grupka spacerowiczów zaczęła wołać psa który dopiero po chwili niechętnie wrócił. Niewiele mnie obchodzi, że ten pies jeszcze nikogo nie ugryzł. Nie przemawiają do mnie takie tłumaczenia. Stres był mój.

Nie zapomnę sytuacji kiedy przegoniłem psa z mojej działki a jego właścicielka ze stoickim spokojem powiedziała ” to się ogrodź”. Coś tu chyba jest na głowie postawione. Więc pies może sobie biegać gdzie chce, a jak mi przeszkadza to mam się ogrodzić?

Innym razem mogłem oglądać, jak pies gonił sarnę, która uciekała przez puste działki w kierunku lasu. Wydaje się że tym razem jej się udało, ale znany jest przypadek w Murowańcu znalezienia zagryzionej sarny. Właściciela psa nie było w zasięgu wzroku. Czy naprawdę można być tak bezmyślnym, aby mając psa myśliwskiego puszczać go luzem? Jak widać można. Nie są nam potrzebne takie widoki:

haloursynow.pl

Czasami zdarzają się przypadki kiedy trafią się dwa psy chodzące luzem,i się ze sobą złapią. Gdyby nie ból tych zwierząt które częstokroć się poranią, można by mieć niezły ubaw z reakcji ich właścicieli. Choć oboje są winni bólu swoich psów. A w kłótniach właściciel mniejszego przekonuje, że to ten większy powinien być w kagańcu i na smyczy. Jak powinno być? Wiadomo.

Tu też mogę posłużyć się przykładem. Niemal codziennie rano ulicą Sokolą jechał pan na rowerze, a sporo przed nim biegł pies. Pan po prostu nie nadążał. Oczywiście pies bez smyczy. Ponieważ moje odgrodzenie było na etapie budowy to pies bez przeszkód wbiegał na teren mojego ogródka obiegał dom niszcząc czasami to i owo i wybiegał z drugiej strony. Jak go kiedyś pogoniłem to właściciel sprawiał wrażenie obrażonego. Sytuacja taka trwała do czasu aż ten szalejący pies wpadł pod jadący samochód. Auto nie jechało szybko bo jakie mamy drogi wiadomo, ale dyskusja pomiędzy panami byłą ciekawa.

I ostatnia sprawa.

Wiadomo że jak stworzenie coś zje, to to coś musi z niego wyjść. Tak już ssaki są stworzone.

Ale pamiętajmy, że nie mieszkamy tu sami. Jeśli pies ma budę czy wybieg, to tam też należy posprzątać. Macie sąsiadów i nie jest im przyjemnie z faktem, że do płotu nie można się zbliżyć bez maski przeciwgazowej.

Czasami chcecie zaoszczędzić na sprzątaniu, lub też lubicie spacery. Dlaczego nie wziąć ze sobą psa? Oczywiście, że tak. Przyjemniej będzie zarówno właścicielowi jak i stworzeniu. Ale zupełnie nie rozumiem faktu, że skoro w moim sąsiedztwie są dwie puste działki to mam nasrane przed samą furtką.

Za chwile w Murowańcu będzie wyglądało jak w mieście. Poczekajmy jak spadnie śnieg. A po jego stopnieniu okaże się, że strach na kępę trawy stanąć bo tam może być mina.

Nie mam nic przeciwko psom. Ale szanujmy przepisy, a przede wszystkim zasady dobrego współżycia. Nasza wolność musi kończyć się tam gdzie zaczyna ograniczać wolność innych. Jeśli trzymamy psa na podwórku, to dbajmy o czystość aby sąsiedzi nie cierpieli. Jeśli wychodzimy z nim na spacer to na smyczy. A że pies musi się załatwić to wiadomo. Ale nie musi podlać czyichś krzewów posadzonych przed ogrodzeniem, i nie musi zostawić miny na wprost furtki.

2 myśli na temat “Psy w Murowańcu”

  1. Witam
    Niekoniecznie zgadzam się z autorem powyższego tekstu. W zasadzie ma On rację ale… Sam mam psa i chodzę codziennie na spacery. Niby autor martwi się losem „biednych” psów samotnie pozostawionych w domu ale jednocześnie ogranicza ich spacerem na smyczy. Nie spotkałem jeszcze psa, który by sie wybiegał (a taką ma nature) idąc obok leniwie spacerującego właściciela. Ja spaceruję z psem ze smyczą w garści a pies jest zawsze w kagańcu. Nawet jak mi odbiegnie to co najwyżej nastraszy ale krzywdy nie zrobi. Uważam, że z mojej strony to wystarczający gest dla sąsiadów i innych mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *